Autre Monde – Rodolphe i Magnin.

Trochę pewnie dlatego że się starzeję a może tylko dlatego że robię się sentymentalny – głównie jednak z powodu porządków w pudłach, przypomniałem sobie parę komiksów i serii które czytałem zaczynając przygodę z komiksem jakieś 20 lat temu. Ostatni pomysł Ongrysa z głosowaniem na komiks który można wydać tylko wzmocnił moją chęć powrotu do tych staroci i czasów w których je czytałem. Poza tym przyda mi się motywacja do zrobienia większej ilości wpisów. Postaram się w ciągu najbliższych dwóch czy trzech miesięcy publikować w każdy weekend jeden wpis. Szykujcie się więc na serię wpisów o takich paździerzach jak Klątwa siedmiu zielonych kul, Kroniki Panchrysii, Poranek spalonych całunów, Gorn, Śluzy nieba, Galfalek, Altor czy Anita Bomba.

Na początek Inny świat autorstwa Rodolphe i Magnin.  Inny świat  (L’Autre Monde) to komiks który wspominam naprawdę dobrze z zamierzchłych czasów. Głównych atut to grafika Florence Magnin, bardzo oniryczna i bajkowa, doskonale pasująca do opowieści jaką napisał skądinąd dobrze znany scenarzysta Rodolphe.

autre monde 6

Winieta Florence Magnin z głównymi bohaterami Innego Świata.

Inny świat to oniryczna opowieść o pilocie który ląduje w dziwnym świecie, trochę steampunkowym a trochę bajkowym gdzie logika znana nam z Ziemi jest postawiona na głowie. Jan Vern rozbija się swoim promem kosmicznym i budzi w szpitalu. Nie wie gdzie się znajduje a jego jedynym przewodnikiem w nowym świecie jest pielęgniarka która spotyka w szpitalu i szalony wynalazca, oboje  zafascynowani niecodziennym przybyszem. Ta dwójka pomaga głównemu bohaterowi uciec a wszyscy znajdują schronienie w domu wynalazcy wyglądającym zaiście gotycko. Od tego czasu akcja opowieści nie nabiera tempa, wręcz zwalnia. Zmiana następuje w drugim tomie serii, kiedy świat w którym Jan zdążył się zadomowić zagrożony jest katastrofą. Główni bohaterowie będą musieli udać się na księżyc by ocalić swój świat i swoje życie. Co oczywiście się im udaje po wielu perypetiach, jak przystało na prawdziwą baśń, nawet jeżeli jest podana w steampunkowym sosie. Nie ma w tym komiksie przemocy czy postaci naprawdę złych. Wszystko jest spokojne i pogodne, nawet niebezpieczeństwo jakie zawiśnie nad tym bajkowym światem zostaje zażegnane pokojowo. Niewiele się widzi takich komiksów teraz i nie każdemu takie opowieści z ich nieśpieszną, bajkową i cokolwiek staroświecką narracją muszą pasować. Trzeba ten komiks przyjąć z dobrodziejstwem inwentarza.

autremonde

Zasady panujące w nowym świecie poznajemy stopniowo, wraz z głównym bohaterem. Świat który na pierwszy rzut oka wydaje się jedynie trochę zwichrowany z każdym momentem zmienia się w coraz bardziej absurdalną konstrukcję, która jednak, jak się później okazuje, ma wewnętrzną spójność. Konstrukcja świata w komiksie oparta jest na kombinacji znanych baśni i techniki z czasów wiktoriańskich. Scenariusz opowieści porusza się nieszpiesznie. Bohater ucieka ze szpitala psychiatrycznego przy pomocy pielęgniarki i ekscentrycznego wynalazcy zainteresowanego przybyszem z innego, bardziej ekscytującego świata. Cała historia opowiedziana w dwóch tomach cyklu nie jest skomplikowana, rozwija się niespiesznie. Ale opowiadanie skomplikowanych historii w szybkim tempie nie jest celem scenarzysty tej serii.

Atmosfera opowieści, jej baśniowość i nieśpieszne tempo połączone z barokowymi rysunkami Florence Magnin to podstawowy atut komiksu. Rodolphe skonstruował swoją opowieść tak by uczynić atut z grafik ilustratorki. Komiks jest utrzymany w stylu retro, scenariusz nie wyrywa się z tej konwencji. Nie można od niego oczekiwać szybkiego tempa akcji czy drastycznych rozwiązań. To baśń dla fanów baśni i steampunku, połączenie świetnie pasujące do grafiki rysowniczki która wywodzi się z ilustracji książkowej (głównie fantastyki) i gier RPG. Jak przystało na ilustratorkę Magnin radzi sobie świetnie z przedstawianiem pejzaży i architektury wraz z zadziwiającą fauną i maszynerią które ją zapełniają. Problem to zbyt statyczne sylwetki postaci i ich twarze. Magnin nie do końca radzi sobie w sytuacjach kiedy trzeba pokazać więcej dynamizmu w działaniach postaci. Również nie najlepiej jest z mimiką twarzy i dynamiką sylwetki. Kadrowanie i narracja komiksowa są jednak pierwszej wody a nastrojowa grafika i scenariusz sprawiają że jestem gotowy wybaczyć pretekstowość całej historii i cokolwiek sztywne rysunki. Ten komiks to nie jest jednoznaczny hit, nie mógłbym go z czystym sumieniem nazwać arcydziełem ani nawet bardzo dobrym komiksem. Ma swoich wiernych fanów i obrońców ale też czytelników którzy uważają go za nieudany. Trzeba najzwyczajniej samemu spróbować i się przekonać. Jeżeli gustujesz w opowieściach nieco baśniowych, lekko naiwnych ale optymistycznych i pozytywnych to dobrą zabawę masz zagwarantowaną. autre1

W kilka lat po pierwszym cyklu, który osiągnął spory sukces wśród czytelników, Rodolphe wspólnie z rysowniczką powrócili do Innego Świata z nowym dwutomowym cyklem Le Mal de Lune. Ten dyptyk zostawił gdzieś  daleko całą oryginalność i czar oryginału. Nawet graficznie kontynuacja nie zachwycała. Najgorszym zawodem był jednak scenariusz Rodolphe który zagubił gdzieś swoje wyczucie baśniowości, całą lekkość, świeżość i humor oryginału. Ten dyptyk to był spory zawód i byłem święcie przekonany że również definitywny koniec serii. autre mone1Ale ostatnio kiedy przypomniałem sobie o tej serii ze zdziwieniem skonstatowałem że powstał nie tylko trzeci dyptyk w serii ale również niedawno ukazał się pierwszy tom czwartego dyptyku. Wszystko to już u nowego wydawcy jakim jest Clair de Lune, edytor który publikuje komiksy już od kilkudziesięciu lat ale moim pierwszym zakupem od niego był dalszy ciąg Innego Świata. Co też świadczy swoją drogą o jakości produkcji tego edytora. Komiksy te są dopiero w drodze do mnie więc nie wiem jak się sprawy mają z nowymi seriami ale nadziei nie mam zbyt wiele. W najgorszym wypadku zostaną mi przynajmniej albumy z ładną grafiką do oglądania, sądząc po okładkach nowych odcinków cyklu.Miejmy nadzieję że Rodolphe odnajdzie swój talent twórcy ciekawych światów który pokazał w pierwszym dyptyku serii oraz w pokrewnej, choć niepowiązanej fabularnie serii Czarna Maria również zilustrowanej przez Florence Magnin. autre mondeokl

autre monde8

L’Autre Monde (Inny Świat) Rodolphe (sc) Florence Magnin (rys)

Pierwszy cykl

1. Le Pays roux 02/1991 (Kraina jesieni)

2. De l’autre côté du ciel 09/1992 ( Po drugiej stronie nieba)

Drugi cykl

3. Le Mal de lune 05/2011 (Księżycowa choroba)

4. La Bouche d’ombre 10/2012 (Cienista brama)

Trzeci cykl

5. Le Pays de Noël 1/2 09/2017 (Kraina Bożego Narodzenia 1)

6. Le Pays de Noël (2/2) 05/2018 (Kraina Bożego Narodzenia 2)

Czwarty cykl

7. Les Brouillons 1/2 07/2019 (Automaty)

autre monde 5

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s