Roland Korsarz

H.G. Oesterheld zdobył uznanie w Europie jako scenarzysta Eternauty i Mort Cindera. Publikacji w Europie doczekały się również inne jego komiksy, Ernie Pike czy Sierżant Kirk okazały się nie ustępować jakością najbardziej znanym dziełom scenarzysty. Argentyński twórca stworzył dziesiątki, jeżeli nie setki historii które pozostały nieznane na naszym kontynencie. Niektóre z nich są sukcesywnie publikowane przez włoskich wydawców. Nie wszystkie komiksy Oesterhelda zasługują na uwagę ale jest seria która nigdy nie doczekała się edycji na starym kontynencie mimo tego że absolutnie zasługuje na uwagę. Roland, el corsario to przygodowa historia z gatunku opowieści pirackich, pełna przygód, walk, zdrad i mordów. Mimo tego że Roland korsarz to opowieść gatunkowa Oesterheld pokazał jak można taką opowieść podnieść na wyższy poziom nie tracąc przy tym jej walorów rozrywkowych. Strona graficzna serii również ma spory wpływ na pozytywny odbiór opowieści w czym niemała zasługa José Luis García Lópeza, ilustratora pierwszych 27 odcinków cyklu.roland2

Często tak bywa w pulpowych produkcjach że trudno rozpoznać na pierwszy rzut oka czy mamy do czynienia ze zwykłą sieczką czy też czymś więcej. W Rolandzie Oesterheld szybko daje do zrozumienia jaką klasę reprezentuje opowieść. Jeżeli pierwszy odcinek serii, wprowadzający bohaterów i podstawowe założenia komiksu, jest mało ekscytujący to już drugi pokazuje że będzie to rozrywka na wysokim poziomie. El Caimán Negro contra la Sin Piedad to odcinek nie wyróżniający się pozornie niczym od innych opowieści pirackich. Roland i jego załoga walczą z pirackim okrętem Sin Piedad (Bezlitosny), wygrywają bitwę morską a starcie kończy się klasycznym motywem pojedynku pirackich kapitanów. Ton komiksu zmienia się w chwili kiedy ginie przeciwnik Rolanda. roland

Opis momentu śmierci pirata jest bardzo literacki, zajmuje więcej kadrów niż sam pojedynek, co pokazuje jak Oesterheld rozkłada akcenty w pisanej przez siebie historii. Śmierć przewija się często przez karty opowieści, czego można się zresztą spodziewać po brutalnej tematyce komiksu. W przeciwieństwie jednak do innych tego typu opowieści, tutaj śmierć dotyka każdego. Po każdej bitwie załoga Czarnego Kajmana jest uszczuplana o często znaczące postaci, choć śmierć nie dotyka głównych bohaterów. Co nie znaczy że czytelnik może czuć się pewien ich bezpieczeństwa. Oesterheld nie wahał się przed zabiciem postaci w swoich komiksach, nawet jeżeli byli to główni bohaterowie, jak choćby w serii Randall the Killer rysowanej przez Arturo del Castillo. Roland Korsarz nabiera przez to większego realizmu.04-09.jpg

Główna trójka bohaterów którą poznaliśmy w pierwszym odcinku pozostaje jednak z nami niemal do końca. Gaspar, niedoszły student języków klasycznych i narrator opowieści zostaje pierwszym oficerem kaperskiego okrętu Czarny Kajman którego kapitanem zostaje Roland. Towarzyszy im Garrota, najemnik i pirat który zostaje bosmanem na ich okręcie. Razem wraz z załogą doświadczonych piratów zostają kaprami na służbie króla Francji i wyruszają na Karaiby by walczyć, głównie z Anglikami. 02 14

Scenariusze większości opowieści podążają dobrze przetartą drogą, opisując walki morskie, poszukiwania skarbów, starcia ze zdradzieckimi i okrutnymi urzędnikami czy oficerami różnych flot oraz zdrady kapitanów pirackich okrętów. Scenariusz nie oferuje na poziomie opowieści niczego nowego w swojej kategorii. Jedyne co wyróżnia ten komiks od innych to podejście Oesterhelda do opowiadania historii. 05-02-e1576665196573.jpgPomijając jego sprawność w tworzeniu wciągającej opowieści, ważny jest też nacisk położony na zindywidualizowanie postaci i uczynienie ich bardziej ludzkimi. Ważne jest też humanizowanie przeciwników, którzy często mają własne cele i zasady które czynią ich godnymi współczucia czy przynajmniej zrozumienia. Nawet Anglicy, którzy otrzymali w tym komiksie rolę wroga nie zawsze są przedstawiani jako bezwzględnie źli i zepsuci. Nie jest to też do końca dogmatyczne podejście, Roland jest zbyt doskonały i prawy by naprawdę wyprowadzić ten komiks poza ramy zwykłej opowiastki przygodowej.Mimo wszystko czyta się te opowieści szybko i z zainteresowaniem a to przede wszystkim interesowało wydawcę i czytelników serii w czasie kiedy była publikowana. 16 13

Niektórzy uważają odcinek 15, Algo mas que un reino (Więcej niż królestwo), za jedną z najlepszych scenariuszowo opowieści cyklu. Na mnie ten odcinek nie zrobił specjalnego wrażenia, historia obalonego władcy który z pomocą Rolanda i jego załogi próbuje odzyskać władzę jest zbyt krótka by wyjść poza banał. Choć oczywiście ma ten odcinek sporo walorów, odrzuca łatwe stereotypy czy happy end. W serii o Rolandzie Oesterheld napisał o wiele lepsze historie. Jak ta zaczynająca się w odcinku La cabeza en el tajo (Głowa na pieńku) i zamknięta w kolejnych kilku odsłonach. 22 04Ta historia jest rozpisana na kilka odcinków, osiągając długość klasycznego komiksu frankofońskiego i opowiada historię która swoją kompleksowością i łamiącymi schematy rozwiązaniami fabularnymi jest bliska prawdziwej literaturze. Historia o tym jak Gaspar, narrator opowieści się zakochuje i rozwiązanie tej historii oparte jest na znajomości ludzkiej natury, jej nieprzewidywalności i kompleksowości. Oesterheld pokazuje jak potrafimy sami siebie oszukiwać, widzieć rzeczy  takimi jakie je sobie wyobrażamy raczej niż takimi jakie są w rzeczywistości. Choć to akurat nie jest nowość w scenariuszach Oesterhelda, podobne rozwiązania pojawiają się w innych jego komiksach, jak choćby Sierżant Kirk czy Ticoderonga.

12 08

Roland korsarz wyróżnia się też zachowaniem ciągłości fabularnej w wielu odcinkach. Często w opowieściach przygodowych, szczególnie odcinkowych, wydarzenia z poprzednich przygód nie mają wpływu na późniejsze wydarzenia. Oesterheld tworzy inaczej, po opisanej przygodzie Gaspar zmienia się na stałe i te zmiany są widoczne wiele odcinków później. To był scenariuszowo bardzo dobry okres, bo po odcinku kończącym powyższą historię, Butar un Aquila (Zabić orła), pojawia się kolejna dłuższa historia rozpoczęta w odcinku Aunque escapes hasta el fin del mondo (Choćbyś uciekł na koniec świata). Znów ludzka natura i naiwność grają główną rolę w opowieści która daleka jest od klasycznych fabularnych rozwiązań widzianych w komiksach przygodowych a szczególnie pirackich. Nie znaczy to że literacko komiks jest niezmiennie genialny. Jest sporo odcinków które są typowymi, choć dobrze napisanymi, zapychaczami. Powtarzalność niektórych schematów też po pewnym czasie zaczyna męczyć. Ale w porównaniu do większości komiksów przygodowych, czy szczególnie pirackich, scenariusze w Rolandzie prezentują się naprawdę dobrze. Nie jest to oczywiście literatura na poziomie noblowskim. Choć seria zestarzała się bardzo mało, co jest sporym osiągnięciem biorąc pod uwagę że pierwszy odcinek komiksu ukazał się czterdzieści siedem lat temu.

roland 1

Kiedy porównuję komiks Roland El Corsario z uznanymi klasykami gatunku, w szczególności Czerwonobrodym Charliera i Hubignona, to okazuje się że dzieło Oesterhelda i rysownika José Luis García Lópeza bije je na głowę. Nie tylko historia opowiedziana przez Oesterhelda jest dojrzalsza od tej oferowanej przez Charliera. Niemal do końca swojej egzystencji Barbe Rouge był komiksem dość prostym pod względem opowiadanej historii, poza czwórką głównych bohaterów nie było tam żadnym znaczących postaci a kwestie moralności czy humanizowania przeciwnika nigdy nie przemknęły scenarzyście przez myśl. Dopiero po odejściu scenarzysty, przy próbie reanimowania serii twórcy Czerwonobrodego podjęli tą tematykę.16 12

Nie tylko scenariuszowo Roland el Corsario góruje nad konkurencją, jest też komiksem lepiej narysowanym. José Luis García López miał zaledwie dwadzieścia cztery czy pięć lat kiedy zaczął tworzyć ilustracje do Rolanda ale był już doświadczonym twórcą który pracował nie tylko na rynek argentyński ale także USA. Ten urodzony w Hiszpanii w 1948 roku twórca mieszkający w Argentynie od 1952 roku rysował komiksy z modnego w tym czasie gatunku romansów dla wydawnictwa Charlton. W 1974 roku przeniósł się na stałe do USA gdzie tworzył ilustracje do najpopularniejszych komiksów na rynku, między innymi Batmana czy Hawkmana. Od 1975 do 1982 roku zajmował się tworzeniem grafik do Supermana. Od jego odejścia grafiką w Rolandzie przez jakiś czas zajął się David Mangiarotti, który asystował przy tworzeniu wcześniejszych odcinków García Lópezowi. Zmiana w grafice nie jest drastyczna, zachowany zostaje styl kadrowania komiksu, rysunki stają się surowsze i ostre, mniej płynne niż to było u poprzednika, nie są też tak dynamiczne. García López jest rysownikiem o klasę lepszym niż Mangiarotti. 12-04.jpg

Wraz z upływem czasu jednak rysunki w Rolandzie traciły na jakości. Nie wiem co było tego przyczyną, czy zmęczenie rysownika czy też gorsza jakość asystentów których używał. Może też brak czasu który zmuszał go do dzielenia się pracą nad serią z mniej utalentowanymi pomocnikami. David Mangiarotti ilustrował serię aż do 62 odcinka kiedy, po krótkim interludium ilustrowanie komiksu przejął Andrada (Armando González Andrada) który, z nowym scenarzystą, kontynuował rysowanie przygód bohaterów Rolanda aż do zamknięcia serii. Andrada zapewnił serii stały, dość wysoki poziom jeśli chodzi o stronę graficzną, choć nie była to grafika klasy jaką prezentował José Luis García López w swoich odcinkach. Podtym adresem można obejrzeć drugi odcinek serii, narysowany przez Garcię Lopeza (Czarny Kajman kontra Bezlitosny).

12 14

Seria, w miarę jak ukazywały się nowe odcinki traciła jednak na jakości. Wiązało się to ze zmianami w drużynie tworzącej komiks. Najboleśniejsze było odejście oryginalnego rysownika. Nikt z późniejszych ilustratorów Rolanda nie dorównywał mu klasą. Mangiarotti w początkowym okresie spisywał się dobrze, ale w miarę upływu czasu, czy z racji tego że goniły go terminy czy też znudził się tematem, stopniowo obniżał poziom swoich ilustracji. 13 08W późniejszych odcinkach, podpisywanych przez niego wraz z asystentami grafika pozostawiała wiele do życzenia. Andrada który przejął pałeczkę ilustratora w końcówce serii spisywał się lepiej choć nigdy nie dorównał jakości jaką prezentowało pierwsze 27 odcinków. Prawdziwym problemem serii były jednak scenariusze. Oesterheld opuścił pozycję scenarzysty cyklu po 61 lub 63 odcinku. Na chwilę pisaniem Rolanda zajął się Robin Wood, scenarzysta znany z takich opowieści takich jak Dago czy Nippur z Lagash, wśród mnóstwa innych. Od numeru 65 aż do końca serię pisał Alfredo Julio Grassi. Cykl Roland Korsarz zakończył na odcinku numer 86, El Lllamado de la adventura (Zew przygody)02-10.jpg

Już jednak od czasu odejścia Oesterhelda scenariusze poszczególnych odcinków komiksu były coraz gorsze. Historia straciła swoją siłę, przygody bohaterów przestały wciągać. Nie pomogło też usunięcie wszystkich postaci pobocznych i pozostawienie samego Rolanda jako bohatera komiksu z nowym statkiem i nową załogą. Nie wiem czym była podyktowana ta zmiana, dość nagła zresztą, bo wyjaśniona na zaledwie kilku kadrach jednego odcinka. Ta zmiana i odejście Oesterhelda zmieniły publikację cyklu w powolną śmierć która nastąpiła po około 20 odcinkach. Kiedy komiks się kończył był mi już właściwie obojętny ale pierwsze 60 odcinków to rozrywka na solidnym poziomie, interesująca nawet dla kogoś kto zazwyczaj pozostaje obojętny na zew opowieści pirackich.

27 01

andrade 1

Grafika autorstwa Andrady

andrada

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s