Jodorowski – Przygody Alefa Thau

W Polsce opublikowano już niemal wszystko co napisał Alejandro Jodorowski, zadziwia mnie tylko dlaczego dotąd nie znalazł się chętny na wydanie Przygód Alefa Thau, jednej z najlepszych serii scenarzysty powstałej na przełomie lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych. W przeciwieństwie do wielu późniejszych dzieł scenarzysty ta seria zachodwuje równowagę między ciekawą akcją a tak lubianymi przez Jodorowskiego mistycznymi rozważaniami. Oryginalne ilustracje autorstwa Arno to kolejny atut tego komiksu. Tym dziwniejsze że nie tylko nikt nie planuje wydać cyklu w Polsce ale także nikt o nim nie wspomina w naszym kraju. A jest to jedno z nielicznych już dzieł scenarzysty niewydanych w Polsce a naprawdę warte uwagi nie tylko ludzi którzy są jego zatwardziałymi fanami.

alefthau2

Na planecie Mû-Dhara okrutny Ner-Ramnus napada i porywa spokojnych mieszkańców okolicznych wiosek by używając skomplikowanej maszynerii pozbawić ich esencji życia dzięki której można zyskać namiastkę nieśmiertelności. Ner-Ramnus wiezi też w swojej siedzibie, która jest wrak statku kosmicznego, piękną i tajemniczą Diamante z nadzieją czekającą na swojego wybawiciela niczym księżniczka w wieży. A wybawca już przygotowuje się do swojej misji ocalenia Mû-Dhary i Diamante pod kierunkiem swojego nauczyciela Howgla i opieką całego asortymentu wróżek i magicznych istot wszelkiego autoramentu.

alefthauint02

Jak na początek opowieść nie wygląda zbyt oryginalnie ale mamy tutaj do czynienia ze scenarzystą w którego opowieściach nic nie jest proste. Główny bohater, Alef Thau, nie ma ani rąk ani nóg i jeden z głównych wątków opowieści to sukcesywne zdobywanie przez niego brakujących części ciała, rodzaj drogi inicjacyjnej głównego bohatera i jego dojrzewania do roli wybawcy jaką ma spełnić. Droga ta jest pełna typowych dla Jodorowskiego wątków i motywów. Ale nic nie może być aż tak proste w opowieściach chilijskiego scenarzysty. Księżniczka zamiast czekać biernie na ratunek sama bierze sprawy w swoje ręce i zostaje despotą nie mniejszym niż Ner-Ramnus, główny bohater powątpiewa w cel swojej misji, szczególnie kiedy dowiaduje się że tak jak i reszta mieszkanców planety tak naprawdę nie istnieje, jest jedynie iluzją, dekoracją mającą pomóc Diamante przejść jej własną inicjację. Alef Thau zdobywa obdarzony własną wolą Kryształowy Miecz, jedyną realną rzecz na Mû-Dharze, i jedyną rzecz która może zabić Diamante. A to tylko początek opowieści o przygodach Alefa Thau i jego walki o staniu się realnym.

 

Opowieść o Alefie Thau jest naprawdę oryginalna lecz cały czas zachowuje równowagę między mistycyzmem tak ulubionym przez scenarzystę a akcją i przygodami rozgrywającymi się w ciekawym świecie łączącym elementy fantasy i baśniowe z czystą SF. Nie bez powodu seria uchodzi za jedną z najbardziej udanych w arsenale scenarzysty. Mimo tego że nie jest tak szeroko znana jak jego sztandarowe dzieło, Incal, ma swoich oddanych fanów którzy stawiają ją wyżej od cyklu narysowanego przez Moebiusa. Niemała w tym zasługa ilustratora opowieści, Arno, który stworzył baśniowy i okrutny świat a jednoczęśnie malowniczy i intrygujący świat Mû-Dhary. Jego ilustracje, dalekie od technicznej doskonałości, szczególnie w początkowych tomach, doskonale pasują do historii i trudno sobie wyobrazić innego twórce na jego miejscu. Oprócz pary głównych bohaterów przez opowieść przewija się cała plejada malowniczych postaci pobocznych urozmaicających historię i wprowadzających element humorystyczny a niekiedy też liryczny do dość mrocznej w swojej istocie opowieści.

alefthau3

Cała historia zamknęła się w sześciu tomach pierwszego cyklu. Niestety, twórcy zdecydowali się stworzyć drugi cykl opowiadający dalsze losy Alefa Thau i jego przyjaciół. Trudno ten cykl określić inaczej niż mianem nieporozumienia. Po narysowaniu siódmego tomu opowieści Arno zmarł niespodziewanie i historia została zamknięta w kolejnym albumie narysowanym przez Coviala, z niewielką pomocą Freda Beltrana znanego z ilustracji do jednej z niezliczonych serii pobocznych Incala (Megalex). Nie tylko rysownicy nie dorównywali swoją klasą oryginalnemu ilustratorowi. Scenariusz drugiego cyklu mieszał niestety w nieodpowiednich proporcjach motywy typowe dla Jodorowskiego z akcją i przygodą. Opowieść była zbyt ezoteryczna, pozbawiona głębi emocjonalnej jaką miał pierwszy cykl a ostatni, ósmy tom serii był wręcz żenująco słaby.

alefthau6Gdyby nie drugi cykl Przygód Alefa Thau cała seria byłaby chyba moją ulubioną tego scenarzysty. Wciąż jednak jest w mojej osobistej pierwszej trójce obok Białego lamy i Incala. Często wracam do tego cyklu, zwykle kończąc lekturę na szóstym tomie serii, nawet jeżeli zakończenie opowieści jest zbyt cukierkowe. Swoje robi też być może fakt że na tym komiksie uczyłem się języka francuskiego lata temu i stąd moja ocena zabarwiona nieco nostalgią. Ale uważam że Les Aventures d’Alef Thau powinny ukazać się w Polsce żeby przypomnieć wszystkim że Jodorowski potrafił kiedyś udanie łączyć mistykę i osobiste obsesje z ciekawą, wciągającą historią i bohaterami którzy byli czymś więcej niż papierowymi makietami.

1. L’enfant tronc 03/1983 (Dziecko pień)

2 Le prince manchot 09/1984 (Jednoręki książę)

3. Le roi borgne 09/1986 (Jednooki król)

4. Le seigneur des illusions 09/1988 (Władca iluzji)

5. L’empereur boiteux 11/1989 (Kulawy imperator)

6. L’homme sans réalité 05/1991 (Nieistniejący człowiek)

7. La porte de la vérité 10/1994 (Brama prawdy)

8. Le triomphe du rêveur 11/1998(Tryumf marzyciela)

alefthau4

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s