Napoleone Paolo Bacilieri

Paolo Bacilieri to jeden z klasyków współczesnego komiksu włoskiego, choć w Polsce jest raczej anonimowy. Ja też nigdy nie zaryzykowałem zakupu jego komiksów, choć przewijał się w kręgu moich zainteresowań już od połowy lat dziewięćdziesiątych, kiedy zauważyłem jego Barokko w katalogu Castermana. Ale dopiero teraz moje zainteresowanie zaowocowało kupnem komiksu tego autora.
bacilieri napoleone

Napoleone to seria dość nietypowa dla autora a jednocześnie typowa dla komiksu włoskiego, bo pochodząca ze stajni wydawnictwa Bonelli, tego samego które wydaje Dylan Doga, Nathana Nevera, serię Dampyr i mnóstwo innych komiksów pulpowych. Napoleone to jeden z tasiemców w stajni wydawcy, stworzony przez rysownika i scenarzystę Carlo Ambrosiniego. Produkcje Bonelli Editore nie należą do komiksów ambitnych i zazwyczaj najlepsze czego można po nich oczekiwać to przyzwoita, niezobowiązująca rozrywka. Seria Napoleone nie odbiega zbyt daleko od schematów wydawcy i gatunku. Były policjant po przejściach przenosi się do Genewy, kupuje stary hotelik ale nie może się rozstać ze swoimi przyzwyczajeniami policjanta, angażując się w śledztwa lokalnej policji. Początek jest standardowy, ale seria jest miszmaszem gatunkowym, do mieszanki dodane są elementy nadprzyrodzone i metafizyczne, jak choćby spersonifikowane cechy charakteru głównego bohatera który prowadzi z nimi dialogi.
bacilieri-700x420
Nie wiem jak wyglądają regularne odcinki serii, ale trzy historie stworzone przez Paolo Bacilieriego zebrane w zbiorku Napoleone wydanym przez Rizzoli Lizard to kawałek całkiem dobrego komiksu przygodowo kryminalnego. Kolekcja zbiera trzy, ze stworzonych przez Bacilieriego dziesięciu odcinków cyklu, oraz wywiad z twórcami czyli Paolo Bacilierim i kreatorem cyklu, Carlo Ambrosinim gdzie opowiadają o swoich inspiracjach. Inspiracjach które sięgają od powieści przygodowych Salgariego aż po komiksowe i kinowe westerny.
napoleone
Pierwsza opowieść ze zbiorku jest też chyba najlepsza z tego co w nim zaprezentowano. Quando muoiono le balene (Kiedy umierają wieloryby) to nie jest arcydzieło literatury ale w kategorii opowieści kryminalnych plasuje się w czołówce stawki. Historia zaczyna się w Nowej Zelandii, wśród Maorysów, świetnie łączą lokalny folklor z współczesnymi problemami by równie płynnie przenieść się do Genewy, głównego miejsca akcji komiksu. Osią opowieści są poszukiwania skradzionej figurki Maoryskiego bożka. Intryga kryminalna jest świetnie skonstruowana, każdy jest podejrzany w zabójstwie jakie próbuje rozwiązać Napoelone de Carlo, główny bohater cyklu. Rozwiązanie zagadki jest logiczne i zaskakujące, co jest cechą dobrze napisanej opowieści tego gatunku. W historii jest miejsce na humor, metafizykę i refleksję nad życiem. Jednym słowem doskonała opowieść kryminalna w której każdy znajdzie coś dla siebie. Druga opowieść nie ustępuje jakością pierwszej. Gli alieni sono tra noi (Obcy są wśród nas) to wielowątkowa opowieść w której intryga kryminalna gra drugie skrzypce wobec innych wątków, które w zależności od interpretacji możemy traktować jako humorystyczne lub fantastyczne. Do Genewy przybywa były agent kanadyjskich służb specjalnych który ma się w miejscowej klinice poddać leczeniu psychiatrycznemu z obsesji wedle której Ziemię przejmują kosmici, działający w stylu znanym z Inwazji porywaczy ciał. Jednocześnie wśród dawnych znajomych Napoleona szaleje nagła plaga samobójstw i wypadków a on sam jest podtruwany przez nieznanego sprawcę. Cała intryga wyjaśnia się całkiem udatnie do końca odcinka. Intryga kryminalna jest tu również całkiem udana choć nie aż tak jak w poprzednim odcinku, nadrabia to jednak wątek fantastyczny, do samego końca utrzymany w tonacji humorystyczno poważnej która nie pozwala na jednoznaczną ocenę opowieści zostawiając czytelnika w kłopotach interpretacyjnych. Niemniej jest to udana opowieść, zabawna i z suspensem.
Ostania opowieść zbiorku jest też zdecydowanie najsłabsza. Il labirinto (Labirynt) stawia przed tytułowym detektywem wyzwanie w postaci sobowtóra który popełnia zbrodnie w jego imieniu. Wszystko to podczas zjazdu sobowtórów znanych detektywów jaki odbywa się w prowadzonym przez niego hoteliku. Całą intryga jest zbyt wydumana, utrzymana w stylu jaki przypomina inny komiks wydawcy, czyli Dylana Doga. W odcinku pojawia się też Kardynał, super-przestępca i nemesis głównego bohatera, postać wymyślona przez twórcę serii Carlo Ambrosiniego. Wątki w opowieści nie kleją się tak dobrze jak w dwóch poprzednich a rozwiązanie intrygi nie jest ani spektakularne ani interesujące.
NAPOLEONE-Lizard-cover
Oprawa graficzna serii to także jest atut tego zbiorku. Paolo Bacilieri to doświadczony artysta a jego kreska prezentuje odpowiednią mieszankę realizmu z karykaturą. Widać w niej też inspiracje Giannin de Lucą, albo tak mi się tylko zdaje. W każdym razie Bacilieri zaczynał swoją karierę kiedy styl De Luci był w pełni ukształtowany a jego sztandarowa seria, Komisarz Spada, święciła triumfy. W każdym razie widać wyraźne podobieństwa między sposobem kompozycji planszy tych dwóch artystów. Napoleone jest oczywiście, jak niemal każda seria z wydawnictwa Bonelli, zilustrowany w czerni i bieli. Klasyczna kreska Bacilieriego dobrze wygląda w tym komiksie a sam autor prezentuje się świetnie również jako scenarzysta. Jeżeli nawet ten zbiorek nie przekonał mnie do komiksów ze stajni Sergio Bonelli Editore, na których sparzyłem się już parę razy, to na pewno przekonał mnie do przyjrzenia się bliżej komiksom Paolo Bacilieriego. W tym zbiorku pokazał naprawdę sporo, przede wszystkim jako scenarzysta ale również świetny ilustrator.
Paolo Bacilieri (sc. i rys.)Napoleone, Rizzoli Lizard 2010
NapoBalene108a

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s