Grandville – za dużo grzybów w barszczu

Bryan Talbot dał się poznać w Polsce z autorskiego, stworzonego wraz z żoną, komiksu Oczko w głowie tatusia a także poprzez swój udział w ilustrowaniu Sandmana. Ale dziedziną w której czuje się najlepiej jest autorski komiks przygodowy z elementami fantastyki. Taka też jest jego najnowsza seria, Grandville. Seria w której ukazały się już cztery albumy a piąty, Force Majeure, jest zapowiadany na 2017 rok ma swoje wady ale zapewnia doskonałą rozrywkę fanom steampunku, kryminałów i opowieści przygodowych.

grandville-bete-noire

 

Wątki fantastyczne nie są obce twórczości rysownika. Zaczynał swoją karierę jako twórca komiksów undergroundowych ale jego pierwszym wielkim sukcesem była autorska seria The Adventures of Luther Arkwright którą zaczął tworzyć w 1978 roku a zakończył po perturbacjach z wydawcami w latach osiemdziesiątych. Ta czarno biała opowieść narysowana drobną, gęstą kreską zupełnie inną od tej jaką prezentuje w swoich ostatnich pracach łączyła elementy space opery, historii alternatywnej, teorii światów równoległych z dodanymi elementami filozofii i mistyki dalekiego wschodu. Główny bohater, obdarzony nadludzkimi zdolnościami, między innymi do poruszania się pomiędzy alternatywnymi ziemiami walczył z kosmiczną inwazją mogącą unicestwić wszystkie alternatywne ziemie. Wiele wątków komiksu zadziwiająco przypomina późniejszą serię tworzoną przez Granta Morrisona, The Invisibles.

grandvilllegunfight

Naturalną drogą postępu dla rysownika była praca dla 2000AD, między innymi nad serią Nemesis the Warlock. Potem przyszła praca na rynek amerykański, między innymi praca nad Sandmanem. W międzyczasie powstał też dalszy ciąg Przygód Luthera Arkwrighta, wydanych również w USA. Heart of Empire było kolorowe, rysowane grubszą i czystszą kreską niż Przygody, scenariuszowo było też bardziej zwarte i skupione, w przeciwieństwie do części pierwszej przeładowanej wręcz wątkami i pomysłami. Serce Imperium podejmowało dwadzieścia lat później historię opowiedzianą w Przygodach, skupiając się na alternatywnej Ziemi rządzonej przez Imperium Brytyjskie. Był to też zawoalowany komentarz na temat Anglii i jej imperialnej historii. Ale element przygodowy i humor nigdy nie schodzą w tym komiksie na dalszy plan. Więcej informacji o autorze i jego dziełach można znaleźć na jego stronie internetowej http://www.bryan-talbot.com/index.php.

Przygody Luthera Arkwrighta uchodzą w Anglii za kultowe, szczególnie wśród twórców komiksowych wywodzących się z tego kraju ale chyba nigdy nie były wielkim sukcesem komercyjnym. Mimo to niedawno seria doczekała się jednotomowej edycji w formacie A4 z Dark Horse. Grandville wydaje się być próbą zawojowania rynku bardziej komercyjnym komiksem gatunkowym. I nie jest to próba do końca nieudana.

grandville

Głównym bohaterem komiksu jest Detektyw Inspektor LeBrock, pracujący dla rządu Socjalistycznej Republiki Brytanii, świeżo uwolnionej spod francuskiej okupacji pod którą znalazła się po przegranych wojnach napoleońskich. Jak widać Grandville należy do popularnego w SF podgatunku historii alternatywnych. Ale to nie wszystko, LeBrock DI jest borsukiem, większość bohaterów komiksu to antropomorfizowane zwierzęta. Ponadto komiks zapożycza wiele elementów estetyki steampunku, pełen jest fantastycznych pojazdów, sterowców, automatów czy innych fantastycznych urządzeń napędzanych parą.

grandville-asterix

LeBrock prowadzi śledztwa w sprawie morderstw często powiązanych z polityką czy terroryzmem. Jego droga często prowadzi do stolicy Francji, przemianowanej w komiksie na Grandville, w hołdzie znanemu dziewiętnastowiecznemu ilustratorowi francuskiemu. W dedykacji na początku komiksu Talbot składa mu hołd bezpośrednio, tak samo jak innemu francuskiemu rysownikowi zajmującemu się ilustracją SF, czyli Albertowi Robidzie, którego fantastyczne ilustracje miast przyszłości były inspiracją dla wizji Grandville w komiksie. Anglia co prawda odzyskała niepodległość ale dawny władca, Francja, a szczególnie Francuskie Imperialne Tajne Służby i ich oddziały zabójców nie rezygnują z wpływów w dawnej prowincji. Komiks to połączenie thrillera z kryminałem przyprawione dużą dozą humoru. Nie brakuje tu uświęconych tradycją klisz, czyli przekupnych polityków, chciwych przemysłowców, szalonych naukowców i tak dalej. Poszczególne tomy opowiadają oddzielne historie chociaż pojawiają się pomiędzy nimi powiązania fabularne. Historie są bardzo sprawnie opowiedziane, umiejętnie i ze znajomością rzeczy korzystają z klisz gatunkowych, trzymając czytelnika w napięciu aż do końca.

grandvillemap4

Pozytywne wrażenia psuje trochę przeładowanie opowieści wątkami i nawiązaniami do klasyki komiksu, kina i opowieści. W komiksie pojawia się wiele postaci nawiązujących do znanych bohaterów komiksowych, jak Miluś z Tintina. Co denerwuje szczególnie jest nachalność z jaką te nawiązania są pokazane, jakby samo mrugnięcie okiem nie wystarczyło. Kiedy spotykamy Milusia, jako uzależniony od opium wrak opowiada on fabułę kilku jako swoje wspomnienia. To jest jeden zgrzyt. W serii pojawia się jeszcze kilka podobnych sytuacji. Wrażenie przeładowania wywołuje też liczba wątków w serii oraz mieszanina gatunkowa jaką jest ten komiks. Połączenie steampunku, historii alternatywnej i antropomorfizacja postaci wydają się przesadą. Tym bardziej że wątek antropomorficzny jest rozbudowany fabularnie. W komiksie pojawiają się również ludzie, rasa która wyewoluowała z nagich małp w okolicach Angouleme. Jako kolejne mrugnięcie okiem dla czytelnika wszystkie postacie ludzkie występujące w komiksie są karykaturami postaci z komiksów frankofońskich. Mamy tam więc Becassine, Sprycjana i Fantazjusza czy Asteriksa i Obeliksa walczących o równouprawnienie ludzi. W ostatnim tomie pojawia się nawet strzelający szybciej od własnego cienia amerykański prywatny detektyw.

grandville-noel-4

Grandville to całkiem niezły komiks, z wartką, wciągającą akcją i dużą dozą humoru. Nadmiar wątków i nawiązań do innych utworów trochę psuje jednak odbiór tego komiksu. Sprawia wrażenie jakby Talbot nie wiedział w którym momencie się zatrzymać, odchudzić czy spowolnić historię. No i niestety wiele nawiązań jest tak prostacko wprowadzonych że czytelnik czuje się traktowany jak idiota. Ale może to kwestia założonej komercyjności i masowości tej serii. A Talbot zawsze wprowadzał nieprawdopodobną liczbę wątków w swoich autorskich dziełach. Widać to było szczególnie w Przygodach Luthera Arkwrighta. Graficznie komiks jest bardzo czysty, przejrzysty, rysowany szeroką swobodną kreską, bardzo dynamicznie. W serii jest pełno jest akcji pokazanej graficznie i dynamicznie a jednocześnie stylizowanej.

Muszę powiedzieć to jeszcze raz, Grandville to całkiem dobra rozrywka, nie tylko dla fanów steampunka ale przede wszystkich opowieści szpiegowskich, kryminalnych i przygodowych. jest to też straszny miszmasz  gatunkowy, jak to ujął sam autor, Grandville to scientific-romance thriller.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s