Salammbo

Dzięki różnym wydawcom powoli nadrabiamy zaległości w klasyce frankofońskiego komiksu. Egmont zapowiedział na 2016 rok wydanie Salammbo, adaptacji powieśći Gustave Flauberta w wykonaniu Philippe Druilleta. I to jest dobra wiadomość, bo trudno lepiej zacząć przygodę z Druilletem niż od tego właśnie komiksu. Hamilkar

Komiksy Druilleta napisane przez niego samego nie są zbyt ekscytujące scenariuszowo, dlatego zapewne jeszcze nie skompletowałem jego sztandarowej serii, Lone Sloane, której częścią, przynajmniej nominalnie, jest Salammbo. W przypadku jednak adaptacji Flauberta rysownik trzymał się dość wiernie fabuły książki, pomijając oczywiście prolog i epilog opowieści.

Salamb“-Page-021

Po zakończeniu pierwszej wojny punickiej, najemnicy, weterani kampanii sycylijskiej walczący w służbie Kartaginy biorą udział w uczcie na swoją cześć wyprawionej w mieście. Jednym z dowówdców najemników jest Matho, który w towarzystwie Spendiusza i innych oficerów jest fetowany w Kartaginie. Podczas uczty pojawia się córka Hamilkara, kapłanka Tanit, Salammbo. Niebawem najemnicy zostaną wywabieni z miasta i zdradzeni. Ich poczucie krzywdy, a także nienawiść jaką budzi Kartagina wśród sąsiadów, zarówno innych miast jak i okolicznych plemion doprowadzi do wojny. Jeżeli głównymi jej powodami jest polityka i zawiedzione nadzieje, to dla Matho jedynym motywem działania jest Salammbo i chęć jej zdobycia. Dlatego daje sobą pokierować Spendiuszowi, greckiemu najemnikowi, spryciarzowi i postaci ogólnie komicznej, która popycha Matho do działania.

sal4

Większa część komiksu, jak i jego pierwowzoru książkowego to historia bezpardonowej wojny jaką Kartagina wydaje buntownikom, pełna zdrad, zbrodni i okrucieństwa, monumentalnie przedstawionych w grafikach Druilleta. Osobnym wątkiem, ale chyba najważniejszym jest uczucie Matho do Salammbo i to jak ten związek się rozwija. Flaubert napisał Salammbo tuż po Pani Bovary i zamierzał oderwać się od tematyki erotycznej i skandalizującej jaką charakteryzowała się tamta powieść. Nie do końca to zamierzenie zrealizował, bo Salammbo też jest pełna podtekstów erotycznych, których Druillet też nie unikał, dodając nawet nieco od siebie – plansze gdzie Salammbo występuje ze świętym wężem Tanit są raczej sugestywne. Cała opowieść zmierza pewnie do tragicznego zakończenia, punktowana scenami takimi jak kradzież zaimphu, świętej zasłony Tanit, czy wizyta Salammbo w obozie buntowników oraz sceny skaładania ofiary z dzieci Molochowi.

Salamb“-Page-076

Na ironię zakrawa fakt że książka Flauberta, który uważał za niemożliwe zilustrowanie dzieła literackiego została zamieniona na komiks. Ale Salammbo jako komiks nie jest porażką, wręcz przeciwnie, łączy to co najlepsze u obu twórców. Sama powieść to świetna historia, tragedia jednocześnie kameralna i widowiskowa, świetnie zilustowana przez Philippe Druilleta.

sal3

Oprawa graficzna zasługuje na szczególną uwagę. Druillet, artysta zafascynowany fanatstyką, ilsutrator opowieści SF i autor okładek do książek z tego gatunku zaadaptował Salammbo jako opowieść fantastyczną, choć ta otoczka jest raczej symboliczna. Najbardziej gatunkowe są prolog i epilog, nie mające odpowiednika w książce Flauberta i łączące opowieść z cyklem Lone Sloane rysownika. Druillet wykorzystuje je do umieszczenia w komiksie kilku całostronicowych, wręcz obłędnych plansz czy raczej obrazów, z których część zrobiona została techniką akrylu. Zresztą w całym komiksie artysta stosuje zróżnicowane techniki, od zwykłego rysunku poprzez obrazy malowane akrylem aż do użycia kolażu. W samej części głownej opowieści elementy fantastyczne są nieliczne, ograniczając się do takich zabiegów jak zamiana lwów na piaskowe smoki, słoni bojowych na fantastyczne bestie czy galer na barokowe twory wyobraźni. Co prawda Druillet jest oskarżany przez krytyków o to że rysowane przez niego postacie są nieanatomiczne, ale chyba nigdy nie miały takie być, więc każda postać w komiksie będzie groteskowa, do czego trzeba się przyzwyczaić.

sal2Główną siłą komiksu jest jego literacki pierwowzór, łączący tragedię z komedią i psychologicznie wiarygodnym portretem postaci. Każde z głównych bohaterów jest pełną osobowością, z własnymi celami, słabościami, myślami. Co więcej wiele z postaci ewoluuje w trakcie opowieści. Ta opowieść nie zostawi obojętnym nikogo. Ale siłą tej powieśći jest także język. Flaubert potrafił, jak się mówi, poświęcić cały dzień na dopracowanie jednego zdania w swoich powieściach. I to widać w Salammbo. Rzadko zdarza się czytać taką literaturę pisaną takim językiem. Po przeczytaniu komiksu radziłbym też zainteresować się polskim wydaniem książki, tłumaczenie w edycji z lat siedemdziesiątych, chyba w wydaniu Iskier, nie ustępuje oryginałowi. Ta historia jest warta poznania w całości, bez pośrednictwa nawet jeżeli jest to pośrednictwo tak oryginalnego rysownika jak Druillet.sallambo 1


Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s