Valerian na ścieżkach kosmosu

Oczekiwanie na edycję kompletnej serii Valeriana w Polsce trwało chwilę, ale wydaje się że nadszedł szczęśliwy czas dla fanów serii w naszym kraju. Albumy zbiorcze ukazują się w Polsce można już powiedzieć regularnie, dzięki Taurus Media. Seria główna to jednak nie całość komiksowych publikacji związanych z serią Pierre Christina i Jean-Claude Mézièresa. Oprócz albumów około komiksowych takich jak dwie części Les Extras de Mézières czy Les Habitants du Ciel w których można było poznać kulisy cyklu powstały też albumy komiksowe w których występuje znana nam para bohaterów. Jeden z nich to Par les chemins de l’espace (Ścieżkami kosmosu), zawierający kilka nowelek komiksowych z przygodami Valeriana, i czasami, Laureliny.

45b59e5e-d5f2-11e3-8cf3-930f47b19fb8
W latach siedemdziesiątych ubiegłego wieku Rene Goscinny i Jean-Michel Charlier, gwiazdy komiksowego scenopisartwa pracujące dla magazynu Pilote, wpadły na pomysł publikowania kwartalnika komiksowego w formacie kieszonkowym prezentującego przygody bohaterów znanych z publikacji we flagowym magazynie wydawcy. W ten sposób powstał 268 stronicowy Super Pocket Pilote w którym ukazywały się 16 stronicowe opowieści których bohaterami były takie postaci jak Czerwonobrody, Lucky Luke, Iznogoud, Philemon, Tanguy i Laverdure czy właśnie Valerian.

valerian_16_par_les_chemins_espace_planche
Siedem opowieści zebranych w tej antologii to powrót do prehistorii serii. Opowieści stworzone zostały w czasie pomiędzy powstaniem historii zawartych w albumie Miasto niespokojnych wód a albumem Kraina bez gwiazd. Są to też historyjki dość bliskie w klimacie temu co można zobaczyć w pierwszych albumach regularnej serii. Format antologii sprawił też że nie ma w nich nic co wpływałoby na główną serię, publikowaną w magazynie Pilote i albumach. Każda z nowelek jest autonomiczną opowieścią o różnym charakterze, często żartobliwym. Niemal wszystkie mają podobną strukturę, Valerian samotnie przemierza kosmos i napotyka na swojej drodze jakąś tajemnicę czy zadanie do wykonania. Dzięki swoim zdolnościom, wyposażeniu a czasem pomocy Laureliny jest w stanie sobie z nimi poradzić. Przygody jakie przeżywa bohater nie są niczym nowym w SF, scenarzysta podąża dobrze wydeptanymi ścieżkami fantastyki i jej najważniejszych tematów. Tak jest na przykład w nowelce Le Fflumgluff de l’amitié gdzie tworzy opowieść opartą na paradoksie podróży w czasie połączonym z echami Obcego Ridleya Scotta, na długo przed tym jak pierwsza opowieść filmowa serii ujrzała światło dnia. Wszystkie opowieści charakteryzują się lekkim tonem, typowym dla wczesnego okresu istnienia cyklu. Fakt że Laurelina występuje jedynie w dwóch z siedmiu nowelek odzwierciedla rolę w jakiej twórcy widzieli tą bohaterkę, jako postać głównie wspierającą głównego bohatera i raczej drugoplanową. To oczywiście zmieniło się w późniejszych albumach. Również graficznie album nie odstaje od tego co Jean-Claude Mézières pokazał w pierwszych albumach cyklu, aczkolwiek jego styl rysowania jest tu już dość dobrze wyrobiony i mniej karykaturalny niż w Mieście niespokojnych wód czy tym bardziej w Koszmarnych Snach.

Valerian---Triomphe-de-la-technique-006
Komiksowe przygody Valeriana zaprezentowane w Par les chemins de l’espace to dla fanów powrót do początków istnienia serii. Nie ma w nich jednak nic ekscytującego czy wartego poznania dla nich samych. To tylko nostalgiczny powrót do znanych bohaterów dla naprawdę hardcorowych wielbicieli agenta czasoprzestrzennego. Można w tych nowelkach znaleźć jednak echa i ślady innych opowieści z serii i pomysłów w nich wykorzystanych, z tym że są one rozbudowane i dopracowane. Widać tez jednak w tych nowelkach cechy charakterystyczne serii które odpowiadają za jej czytelniczy sukces, czyli zabawę formą i kliszami SF, wyobraźnię twórców w tworzeniu światów, postaci, rekwizytów czy nawet języka. Zabawa językiem jest odzwierciedlona w tytułach niektórych opowieści, jak Tsirillitis l’astéroïde czy wspomniany wcześniej Le Fflumgluff de l’amitié. Nieznajomość tych kilku nowelek z przygodami Valeriana nie powinna być traktowana jako niepowetowana strata dla czytelnika w Polsce, choć oczywiście kompleciści i fanatycy cyklu będą zawiedzeni brakiem polskiej edycji zbiorku.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s