Max i Nina, obyczajowo

Cykl Max et Nina to jeden z najlepszych komiksów obyczajowych jakie zdarzyło mi się czytać. Odpowiedzialni za niego Dodo i Ben Radis stworzyli opowieść niezwykle współczesną, jednocześnie zabawną i prawdziwą. Prócz perypetii głównych bohaterów śledzimy w niej również historię wielu ich przyjaciół, krewnych i znajomych zmagających się z codziennością i różnorodnymi życiowymi problemami. A wszystko to okraszone humorem i doskonałymi, karykaturalnymi rysunkami.

max nina 1
Max to dwudziestokilkuletni, chwilowo bezrobotny, scenograf któremu życie upływa dość beztrosko pomiędzy wizytami we FNAC (nadsekwański odpowiednik Empik-u), spotkaniami z przyjaciółmi – głównie najlepszym kumplem Bobem- i podrywaniu dziewczyn. Wszystko zmienia się w momencie kiedy poznaje Ninę. Uczucie jest niemal natychmiastowe, niestety pojawia się pewien problem. Nina ma już chłopaka. Cały pierwszy album serii to podchody w trójkącie między Maxem, Niną i jej chłopakiem. A wszystko to przedstawione z doskonałym wyczuciem i znajomością ludzkiej natury. W końcu Max dopina swego. Kolejne albumy to opowieść o różnych etapach związku dwójki bohaterów, od początków związku, poprzez dość przypadkowe małżeństwo i narodziny dziecka aż po jego rozpad. Max i Nina odkrywają że życie razem nie jest tak łatwe jak się wydaje.

81h9GplTTnL
Jest wiele powodów dla których seria Max et Nina może się podobać. Jeden z podstwaowych to fakt że ta osadzona w czasach współczesnych opowieść przedstawia bardzo prawdziwie życie i dorastanie dzisiejszej młodzieży. Bohaterowie mają te same problemy jakie spotyka się także w Polsce. Pracują dorywczo, nie są zadowoleni ani z pracy ani z jej efektów. Nie są też pewni jak chcą żyć, jak zaplanować swoją przyszłość. Max jest typowym przedstawicielem tego pokolenia, żyje z dnia na dzień. Na małżeństwo decyduje się dość przypadkowo, zdradzając swoją niedojrzałość. Jakby nie do końca wiedząc co robić poszedł śladami tradycji. Każda niemal zmiana w życiu bohaterów jest dziełem przypadku a nie świadomej decyzji.

max nina

Główne postacie komiksu są niedojrzałe, dryfują bezwiednie przez życie. Naprawdę wielkim atutem serii jest portret psychologiczny postaci. Są one bardzo ludzkie, wszyscy bohaterowie są indywidualnościami, z własnymi problemami, słabościami czy zajęciami. Ich postawy, myśli czy przeżycia nie różnią się niczym od naszych własnych. To zasługa scenarzystki o pseudonimie Dodo – urodzonej w Maroku Dominique Nicolli. Cały komiks jest przesiąknięty autentyzmem życia, jak sceny pobytu w szpitalu na oddziale porodowym czy uroczystości rodzinne. Osiągnięcie jest tym bardziej godne uwagi że komiks Bena Radisa (prawdziwe nazwisko Rémi Bernardi)jest narysowany kreską karykaturalną a bohaterowie to antropomorfizowane zwierzęta, w tradycji Blacksada czy bardziej nawet Disneya. Mimo oprawy graficznej sugerującej coś innego, komiks jest zdecydowanie przeznaczony  dla dorosłego czytelnika, nie tylko z powodu dość poważnej tematyki ale także dość liberalnie dozowanych nagości i erotyki. Oboje twórcy serii to starzy wyjadacze, współpracujący ze sobą od dawna i tworzący między innymi dla magazynu Metal Hurlant. Wraz z Frankiem Margerinem wspierali oni tam bardziej humorystyczną tradycję komiksową.
Seria nie ukazuje się z przesadną regularnością ale od 1997 roku opublikowano już sześć albumów, siódmy zapowiadany jest na wrzesień tego roku. Komiks jest reklamowany przez wydawcę jako humorystyczny jednak, aczkolwiek humoru w nim nie brakuje, jego prawdziwą siła tkwi w warstwie obserwacji obyczajowej i psychologicznej postaci. Serię Max et Nina można śmiało postawić obok takich cykli obyczajowych jak Monsieur Jean, czy również rysowany karykaturalna kreską Lapinot Trondheima.

MAX ET NINA T06[DRU].indd.pdf

1. Y’a de l’amour! 11/1997
2. Pour le meilleur et pour le pire 01/2002
3. Rien que du bonheur 03/2003
4. La vie en rose 12/2004
5. Cà n’arrive qu’aux autres 10/2007
6. Quitte ou double 03/2012

Tom 7, Home, sweet home zapowiedziany 09/2014

Reklamy

3 thoughts on “Max i Nina, obyczajowo

    • Komiks jest naprawdę świetny, w scenariuszu czuć kobiecą rękę. Może jakiś wydawca w Polsce się skusi, choć komiks jest mało znany niestety a frankofońskie obyczajowe komiksy radzą sobie marnie w Polsce, vide Skład Główny.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s