Piraci w Finlandii

Obrazek

O komiksie Hannu Lukkarinena i Juhy Ruusuvuoriego, Nicholas Grisefoth, wspominałem już wcześniej. Recenzję dwóch pierwszych tomów serii można znaleźć pod tym linkiem. Więc tylko tytułem wstępu przypomnę że jest to komiks fińskich twórców z akcją rozgrywającą się w basenie Morza Bałtyckiego w okolicach roku 1300. Głównym tematem opowieści są przygody fińskiego kupca, Nicholasa Grisefoth’a, na tle politycznych rozgrywek pomiędzy kościołem, kupiectwem i różnymi graczami politycznymi tego okresu. Główny bohater, Nicholas Grisefoth (Mikołaj Krzywastopa), został w poprzednich dwóch albumach serii wplątany w aferę związaną z handlem świętymi relikwiami i konfliktami między różnymi zakonami, kupcami fińskimi i saksońskimi a także władcami ościennych krajów. Zdołał też skonfliktować się z Inkwizycją. Pierwszy dyptyk serii zakończył się niezbyt szczęśliwie dla naszego bohatera który zamiast stać się znaczącym i statecznym kupcem, jak miał nadzieję, stracił większość swojego majątku, najlepszego przyjaciela i dziewczynę, aresztowaną przez Inkwizycję.

Obrazek

W nowym, trzecim albumie, zatytułowanym La nef de pierre (Kamienny statek), główny bohater zmienia swój światopogląd dość radykalnie pod wpływem swoich doświadczeń. Jako że uczciwość, rzetelność i głęboka wiara religijna (to ostatnie to lekka przesada, Mikołaj jest raczej agnostykiem i religijnym hipokrytą) nie doprowadziły go do tak oczekiwanego życiowego sukcesu, postanawia zmienić radykalnie swoje podejście do etyki i zostać piratem. Choć trzeba przyznać że jako kupiec również nie przejawiał tych cech w nadmiernym stopniu. Ponieważ piratem w pojedynkę zostać raczej trudno, pierwszą rzeczą jaką nasz bohater musi zrobić to zrekrutować załogę o podobnych do jego przekonaniach w kwestii moralności. Znajduje ich w osobach Ogodeja i Thorbjorna, odpowiednio Kałmuka i pogańskiego Wikinga. Obaj zapewniają tez komiksowi obowiązkowy element komiczny. Komizm w tym tomie zbudowany jest głównie na zasadzie kontrastu między postawami tych dwóch postaci jak również ich wyglądem i charakterami. W poprzednich albumach dostarczycielem humoru był Dietmar, cynik i ateista, ale nie pojawia się on w tym tomie ani nie pojawi się, najprawdopodobniej, w żadnym z kolejnych. Po skompletowaniu załogi zaś nasi bohaterowie przystępują do działań jakimi powinni się zajmować szanujący się piraci a które znamy już z filmów czy innych komiksów. Nicholas wraz z przyjaciółmi ochoczo więc zabiera się do rabowania i zdobywania statków, ratowania więźniów, brania zakładników i innych pirackich zajęć znanych z dziesiątek filmów, książek czy komiksów.

Piractwo, które kojarzy się jednak głównie z Karaibami, berberyjskimi piratami na Morzu Śródziemnym czy może teraz, bardziej współcześnie, z wybrzeżem Somalii, było w swoim czasie dość popularnym zajęciem również na Bałtyku. Począwszy od słowiańsko – wikińskich wypraw z X-XI wieku aż po XIV wiek piractwo miało się całkiem dobrze na tym akwenie aż do czasu kiedy władza Hanzy nad Bałtykiem okrzepła a państwa przylegające do tego akwenu wzmocniły się na tyle by bez problemu kontrolować to dość małe w gruncie rzeczy morze i całe jego wybrzeża. Niezależna inicjatywa niestety musiała oddać pole bardziej zorganizowanej i nowocześniejszej formie rozboju morskiego czyli kaperstwu. I to również jest jednym z elementów historii opowiedzianej w Kamiennym Statku, Nicholas musi zdecydować czy zachować niezależność czy też zostać kaprem na służbie króla Danii, która była przez lata skonfliktowana z Hanzą w związku z walką o kontrolę handlu na Bałtyku a przede wszystkim kontrolę nad Cieśninami Duńskimi i nakładanymi w nich cłami.

Po zebraniu załogi i na pożyczonej łodzi bohaterowie zaczynają swoje nowe życie od zdobycia statku kupieckiego. Przygody głównych bohaterów przenoszą ich z miejsca na miejsce bezustannie, sprawiając że opływają oni niemal całe Morze Bałtyckie, od Turku przez Wyborg aż po Gdańsk.

Akcja komiksu mknie na złamanie karku, na ponad 130 stronach albumu nieustannie coś się dzieje. Autorzy nie mają wygórowanych ambicji co do przeznaczenia swojego dzieła, zamierzali dostarczyć rozrywki w postaci komiksu pełnego przygód, niespodziewanych zwrotów akcji, walk czy pościgów poprzeplatanych od czasu do czasu wątkami humorystycznymi. Komiks wyraźnie nawiązuje do klasyki gatunku opowieści o piratach, zarówno komiksowej jak i filmowej. Drobnym smaczkiem wyróżniającym go spośród innych tego typu opowieści jest jedynie fakt osadzenia akcji w swojskich klimatach Bałtyku i jego wybrzeży.

Obrazek

Nowy album różni się od dwóch poprzednich w kilku aspektach. Przede wszystkim jest dużo dłuższy, zawiera dwukrotnie więcej stron niż każdy z poprzednich tomów. Ponadto jest też nastawiony na elementy przygodowe, które występowały i w poprzednich częściach ale były jednak przysłonięte intrygą kryminalną. Dla mnie jest to plus, ponieważ intryga opisana w dwóch pierwszych tomach była dość skomplikowana, wręcz przesadnie, i wymagała sporego wysiłku przy jej śledzeniu. Dodatkowo kłopoty te wzmacniała strona graficzna, nie zawsze przejrzysta. W nowym tomie scenariusz jest bardziej liniowy, choć pojawiają się w nim elementy wprowadzające nowe intrygi, które zapewne zostaną rozwiązane dopiero w kolejnych tomach serii.

Obrazek

Kolejną zmianą w stosunku do dwóch pierwszych tomów jest wprowadzenie elementów fantastycznych do opowieści. W poprzednich częściach były one obecne, ale wprowadzano je w sposób dyskretny i otwarty do interpretacji. W nowej części autorzy rezygnują z tej dwuznaczności na rzecz otwartego wprowadzenia elementów fantastycznych, takich jak podróż w czasie bohaterów na tytułowym kamiennym statku, używanie czarów przez przyjaciółkę Nicholasa, wiedźmę Anni, czy pojawienie się elementów pogańskiej wiary, bóstw i obrzędów.

Obrazek

Generalnie komiks, choć w żadnym wypadku nie oryginalny, jest porządną pozycją rozrywkową i mimo swoich wad wciąga i potrafi zapewnić dobrą rozrywkę. Czyta się go niezmiernie płynnie i szybko. Pomaga niewątpliwie zmiana gatunku, z kryminału w realiach średniowiecznych, a la Imię Róży, na opowieść przygodową a nawet sowizdrzalską. Strona graficzna nie zmieniła się od poprzednich części, i chyba się już nie zmieni. Rysownik ciągle miewa problemy z rysowaniem sylwetki ludzkiej czy dynamicznych scen grupowych. Naprawdę czasem trzeba się namęczyć by zrozumieć wszystko co dzieje się podczas niektórych scen bitewnych. Niemniej w komiksie pojawiają się również plansze ciekawe graficznie, z interesującymi uproszczeniami w przedstawianiu krajobrazów czy pejzaży lub scen grupowych. Operowanie czernią i plamami bieli również daje w niektórych wypadkach ciekawe efekty.

Obrazek

Scenariuszowo komiks wiele zyskał na zmianie akcentu z opowieści kryminalnej na przygodową. Oczywiście, jako że seria ma być rozrywkowa, motywacje bohaterów są raczej współczesne, tak samo jak ich poglądy na religię czy moralność. Nie widać w scenariuszu jakiegoś wysiłku w celu nadania postaciom i ich motywom rysów historycznych. Wielu z nich jest agnostykami, zadeklarowanymi poganami lub ma ambiwalentny i cyniczny stosunek do religii i społeczeństwa oraz jego instytucji. Mentalność bohaterów jest współczesna. Mimo tego scenarzysta poświęca wiele uwagi osadzeniu opowieści w sprecyzowanej przestrzeni historycznej, dbając o szczegóły politycznego czy społecznego środowiska w jakim rozgrywa się akcja komiksu.

Seria, jak wspomniałem, wydaję się być zakrojona na wielką skalę i wiele albumów. Na zakończenie trzeciego tomu główny bohater zebrał nie tylko statek i załogę ale także zestaw wrogów, mniej lub bardziej jawnych. Scenarzysta przygotował sobie grunt pod rozwój całej historii w wielu kierunkach. I jeżeli cykl zdoła utrzymać poziom jaki zaprezentował w dotychczasowych odsłonach z pewnością będę go nadal śledził, bo dostarcza doskonałej, nieskomplikowanej rozrywki w nieczęsto eksploatowanej w komiksie scenerii. Mam tylko nadzieję, niewielką, bo Hannu Lukkarinen to już w pełni ukształtowany artysta, wnosząc z jego biografii na stronie Mosquito, że rysownik wyeliminuje kilka drażniących problemów w oprawie graficznej komiksu. Rysownik ten odpowiedzialny jest również za oprawę graficzną innego komiksu fantasy opublikowanego w Mosquito do scenariusza kolejnego fińskiego pisarza, Arto Paasilinny a zatytułowanego Ronkoteus.

P.S. Od jakiegoś czasu niestety seria figuruje na stronie wydawcy jako zakończona, więc nowych tomów nie należy się raczej spodziewać.

Obrazek

Wydawnictwo Mosquito, Nicholas Grisefoth, Tom 3 La Nef de Pierre (Kamienny Statek)

Reklamy

2 thoughts on “Piraci w Finlandii

    • Jest w tym komiksie sporo ciekawych graficznie stron, czyta się go też bardzo płynnie, jak mangę. W sumie te onomatopeje też tak mangowo wyglądają.
      Na samym dole, przy stopce albumu wystarczy kliknąć na polskie tłumaczenie tytułu żeby przejść na stronę Mosquito i zobaczyć pierwsze 14 stron komiksu, jest tam kilka ciekawych plansz. To samo dotyczy dwóch poprzednich albumów przy wcześniejszym poście.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s