Jak to na wojence ładnie. Blazing Combat.

Komiksy wojenne to popularny gatunek. Sgt Rock, ‚Nam czy wydawane w w Anglii Commando to serie które ukazywały się długo, w dużych nakładach i doczekały się w niektórych przypadkach wznowień. Warren był wydawcą który wiedział co nieco o wydawaniu cyklicznych komiksów czy magazynów. Przez długi czas publikował dwa magazyny które zajmowały ważne miejsce na rynku wydawniczym, Eerie i Creepy. Kiedy tak doświadczony wydawca tworzy magazyn na tak chłonnym rynku jak komiks wojenny i do tego zatrudnia takich uznanych twórców jak Joe Orlando, Wallace Wood, Alex Toth, Gene Colan czy Al Williamson oraz Archie Goodwin jako redaktor magazynu, twórca większości scenariuszy można oczekiwać sukcesu. Kiedy historie koncentrują się na przedstawieniu wojny w naturalistyczny sposób, bez upiększania w całej je brutalności i bezsensie to można się spodziewać sukcesu. Ale ukazały się jedynie cztery numery magazynu komiksowego Blazing Combat.

Obrazek

W przedmowie do wydania zbiorczego magazynu można się dowiedzieć komu komiks się nie spodobał. Amerykańska armia zakazała sprzedaży magazynu w swoich bazach a Amerykański legion (organizacja weteranów założona po pierwszej wojnie światowej, później nabrała bardziej ogólnego charakteru ale dotąd pozostaje aktywna i kładzie nacisk na raczej wąsko pojmowany patriotyzm oraz przywiązanie do równie wąsko pojmowanych amerykańskich wartości) zaapelował do dystrybutorów o bojkotowanie i sabotowanie sprzedaży magazynu. Pokazywanie jak naprawdę wygląda wojna czy rzeczywistość amerykańskiej armii nie było nikomu na rękę.

Wzorowany na komiksach EC Frontline Combat i Two-Fisted Tales magazyn Blazing Combat publikował krótkie, sześcio- ośmio stronicowe historie wojenne. Rysowane były one przez weteranów EC oraz najbardziej znanych artystów tego okresu. Niemal wszystkie scenariusze zostały stworzone przez Archie Goodwina.

Jak podaje sam wydawca, komiks od początku miał mieć wydźwięk antywojenny. I to była główna przyczyna jego kłopotów. Jak w wywiadzie na końcu komiksu podaje wydawca, kłopoty magazynu zaczęły się od drugiego numeru i historii Landscape. Jest to historia epizodu wojny w Wietnamie opowiedziana z perspektywy chłopa uprawiającego pole ryżowe. Wioska jest kolejno wyzwalana przez komunistów i wojska rządowe, giną ludzie ale chłop przyjmuje to ze spokojem. Do czasu kiedy jego pole ryżowe zostaje spalone a on sam zabity. Z tej perspektywy wojna wydawała się absurdalna i bezcelowa.

Obrazek

Nie był to jedyny komiks traktujący o wojnie wietnamskiej. Już na samym początku zbioru dostajemy nowelkę Viet-Cong o amerykańskim oficerze doradzającym wojskom Południowego Wietnamu w zwalczaniu partyzantki. Ten komiks nadał ton całej serii. Pokazanie torturowania jeńców, bezsilności żołnierzy i niewiary w sens tego co robią. I to wszystko w 1965 roku, kiedy wojna w Wietnamie dopiero nabierała tempa a Amerykanie występowali jedynie w charakterze „doradców”. Teraz obraz amerykańskiego żołnierza odwracającego wzrok w drugą stronę kiedy torturuje się jeńców prawdopodobnie nie wywołałby takich emocji w USA.

Wietnam nie był jedynym konfliktem w kręgu zainteresowań magazynu. Akcja innych nowelek rozgrywała się w czasach wojny w Korei, obu wojen światowych, wojny secesyjnej czy wojny o niepodległość. Wszystkie nowelki łączy tematyka absurdalności i bezsensu wojny, przedstawiania konfliktów z punktu widzenia prostych żołnierzy i kładzenie nacisku na fakt że wojna nie wygląda tak jak ją się zwykle przedstawia w patriotycznej sztuce produkowanej na użytek społeczeństwa. Tutaj wojna to krew, flaki, śmierć najczęściej pozbawiona sensu a jeśli nawet ma ona jakiś sens to nie dla tych którzy giną – jak w nowelce Long View. Wrogowie to tacy sami ludzie jak my. To propaganda zmienia ich we wrogów. A nas samych zmienia w bestie. Jak w opowieści Enemy, gdzie amerykański żołnierz morduje jeńca. A zabicie przeciwnika to nie jest czyn bohaterski czy szlachetny jak opisuje to literatura. To ciężka i brudna robota- jak w opowieści Face to Face.

BlazingCombat 1

Nikt tutaj nie jest czysty, ani przeciwnik ani „nasi chłopcy”. Amerykańscy żołnierze są przedstawiani nie jako bohaterowie ale jako zwykli ludzie lub gorzej, tchórze i mordercy. W Souvenirs żołnierz piechoty morskiej rabuje trupy zabitych Japończyków. Kiedy zostaje zabity rabując ciała na wysuniętej pozycji wszyscy uznają go, omyłkowo, za bohatera. Tak ironiczne podejście do armii i motywacji jej żołnierzy wyjaśnia częściowo problemy wydawcy magazynu. Albo historia Saratoga, o historycznej postaci generała Arnolda który wsławił się licznymi zwycięstwami dla wojsk USA zanim przeszedł na stronę Brytyjczyków. To podejście, plus przedstawianie mniej chlubnych epizodów z historii armii USA, jak bitwa o przełęcz Kasserine nie mogło się podobać szerokiej publiczności. Komiks poruszał też sprawę rasizmu w USA Army, i to w kontekście wojny w Wietnamie.

Oczywiście nie wszystkie komiksy przetrwały próbę czasu. Mają one w końcu już niemal pięćdziesiąt lat. Zadziwiająca jednak liczba nowelek wciąż może się podobać, co jest zasługa nie tylko rysowników ale przede wszystkim scenarzysty. Archie Goodwin to postać która zapisała się dobrze w historii wielu komiksowych przedsięwzięć, w różnych wydawnictwach i formach, jak między innymi linia Marvel Epic która była również jego dziełem

Wszystkie nowelki na poziomie graficznym są bez zarzutu. Widać w nich dużą dbałość o szczegóły i dokumentację historyczną. Niestety, scenariusze niektórych z komiksów wydają się być nieco przestarzałe. Takie historie jak Battle of Britain czy Me- 262! wydają się zbyt oczywiste czy banalne, nie wnoszące nic nowego. Większość nowelek jednak utrzymuje co najmniej średni a bardzo często wysoki poziom. Do najciekawszych, oczywiście to dość subiektywna selekcja, należą otwierająca zbiór i nadająca mu ton historia Viet-Cong, ponadto interesujące są nowelki Long View, Mad Anthony i Enemy. Wspomniana wcześniej Landscape, ironiczne Saratoga i Souvenirs. Lone Hawk opowiadający o asach lotniczych pierwszej wojny światowej czy U-Bot. Naprawdę słabe są naprawdę nieliczne opowieści, jak postapokaliptyczny Survival.

Obrazek

Mógłbym powiedzieć że Blazing Combat to jeden z najlepszych komiksów wojennych jakie czytałem ale ta pochwała nie oddałaby temu zbiorowi sprawiedliwości. Nie czytałem wielu komiksów wojennych, poza tym, przynajmniej niektóre z historii zawartych w zbiorze zasługują na uznanie jako samodzielne opowieści. Blazing Combat nie jest tak bezwzględne i szczere w opisie wojny jak To była wojna w okopach Tardiego ale wyróżniają się na korzyść na tle większości historii tego typu. Przypominają na swój sposób serię Ernie Pike Oesterhelda i Pratta, koncentrując się na ludziach i ich tragediach raczej niż na chwale i glorii wojny. Seria jest uważana za na tyle ważną że doczekała się wydania francuskiego w wydawnictwie Akileos. Nie jest chyba aż tak popularna w USA skoro Fantagraphics regularnie umieszcza wydanie zbiorcze w swoich wyprzedażach. Jeżeli tylko nadarzy się okazja, warto dorzucić zbiorek do zamówienia. Dla klasycznych rysunków i dla ciekawych opowieści. I żeby się przekonać że na wojnie wcale nie jest tak fajnie jak nam to przedstawiają patrioci różnej maści.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s